 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Zobacz nasze pracownie
pracownie

|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Grzesiek
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
626 raz(y) oglądano.
Nową postacią w naszej Galerii jest Grzegorz z kl IItz/h/s (r. szk. 2007/08). Grzesiek właściwie nie wie co to nuda. Zobaczcie co sam mówi na ten temat. E. Z. – Grzegorz, jaki masz sposób na spędzanie wolnego czasu? Co robisz żeby zabić nudę? G. N. – Dużo rzeczy. Ja w ogóle się nie nudzę, nie mam na to czasu. Ćwiczę karate, trial rowerowy, akrobatykę i parkour Tak dużo? To bardzo ciekawe! Mam nadzieję, że opowiesz coś o każdym z tych zajęć. Chętnie Zacznijmy od karate. Powiedz jak długo ćwiczysz i w jakim stylu.<span style="font-weight: bold;"></span> Karate trenuję od 7 lat, jest to OYAMA KARATE Masz już jakieś sukcesy w tej dziedzinie? Mam trzy medale złoty, srebrny i brązowy.
Brawo! Czy zajęcia ograniczają się tylko do ćwiczeń fizycznych? Wiem, że nie zawsze do tego sprowadzają się treningi karate. Rzeczywiście. Oprócz umiejętności praktycznych uczymy się jeszcze medytacji jako sztuki wyciszenia i umiejętności koncentracji
Zapewne może być to pomocne w trakcie zajęć. A poza nimi?
Podobnie. Potrafię się skoncentrować na jakimś zadaniu, pracy, którą mam wykonać, łatwiej skupiam się na czyś.
Czego nauczyłeś się jeszcze poprzez karate?
Jeśli chodzi o tężyzną fizyczną – to myślę że jestem lepiej zbudowany, można “wyrzeźbić” trochę ciało.
A dla duszy? Kształtuję swoje sumienie. Tego, co mnie kłuje nie zostawiam dla siebie, tylko staram się coś z tym zrobić. Razem z klubem byliśmy kiedyś na obozie w Słowacji. Dużo usłyszałem tam właśnie o tym, jak ważne jest wyciszenie duszy, myśli. To ważne dla zrównoważenia, dla tego aby usłyszeć samego siebie. Przez to można stawać się lepszym człowiekiem.
To co mówisz brzmi bardzo dojrzale. Opowiedz teraz o trialu rowerowym.
Trial to pokonywanie przeszkód rowerem w taki sposób, aby z niego nie spaść.
Rozumiem, że Ty poprzez ćwiczenia opanowałeś tą sztukę.
Cały czas się uczę.
Czy gdzieś pokazujesz te umiejętności, wykorzystujesz je?
Tak, biorę udział w zawodach, najczęściej tych organizowanych w Brzeszczach.
Masz jakieś sukcesy?
Startowałem w mistrzostwach Polski. Raz zająłem czwarte miejsce, a raz zdobyłem tytuł vice mistrza Polski. W niedługim czasie mam nadzieje wystartować w mistrzostwach Europy.
Wygląda na to, że to nie byle co! Co Ci to daje, jakie masz osobiste korzyści z uprawiania trialu rowerowego?
Przede wszystkim ogromną satysfakcję. To bardzo interesuje i wciągające uczyć się nowych trików. To sport mało popularny. Cieszy mnie gdy jedziemy przez osiedle a wszyscy na nas patrzą.
Czy trial ćwiczysz w jakimś klubie?
Nie. Ćwiczę sam lub z kolegami.
Jak to się zaczęło?
Spotkałem kiedyś dwóch chłopców, którzy skakali w ten sposób. Byli dużo starsi ode mnie. Poprosiłem aby pokazali mi na czym rzecz polega. oni się zgodzili i tak zacząłem ćwiczyć.
Do tego, żeby ćwiczyć trial potrzebny jest chyba specjalny rower.
Tak. To dość drogi sprzęt. Ja sam składałem rower dwa lata, przy czym zbierałem pieniądze 3 lata
Prócz “akrobacji” na rowerze ćwiczysz jeszcze tą “zwykłą” akrobatykę.
Tak, od roku ćwiczę z kolegami salta i inne rzeczy.
Bierzesz udział w jakiś zawodach?
Nie. Robię to dla własnej satysfakcji. Gdy coś mi się udaje to mnie to cieszy, mam ogromną satysfakcję z tego, że umiem wykonać dane ćwiczenie. Mam swój filmik poświęcony akrobatyce.
Czy prócz satysfakcji czerpiesz jeszcze jakieś korzyści z tego co robisz?
Przyznaję że czuję się w jakimś sensie lepszy od tych, którzy siedzą w domu i nic nie robią.
To został nam jeszcze ów parkour. Cóż to takiego?
Jest to pokonywanie przeszkód miejskich, np. barierek, ale bez żadnego sprzętu. Po prostu, własnymi nogami i rękoma.
Czyli biegacie sobie z kolegami po mieście i skaczecie przez barierki? Może to tak wyglądać, choć nie jest takie oczywiste. Każdy ruch jest przemyślany, każdy wymaga odpowiedniej sprawności i ma swój stopień trudności
Czy nie przeszkadza to mieszkańcom, przechodniom?
Jeszcze nikt nie zwrócił nam uwagi. Staramy się zachować bezpieczeństwo i przede wszystkim niczego, w żadnym wypadku nie niszczymy. A ludziom chyba się to nawet podoba, bo czasem przystają żeby na nas popatrzyć, uśmiechają się. Nie jesteśmy wandalami.
Czy organizowane są jakieś zawody w tej dziedzinie?
Nie. Są natomiast organizowane zloty. W naszej okolice najczęściej we Woli. We wrześniu był pierwszy zlot w Brzeszczach
Ciekawe są te Twoje zainteresowania.
Myślę, że również rozwojowe. Lepiej się czuję uprawiając sport, taki jakby lekki. W zdrowym ciele zdrowy duch?
Tak... chyba tak! Mam mocniejszą kondycję psychiczną. Jak coś się udaje, to człowiek wtedy jest silniejszy i wierzy że może zrobić coś więcej.
Co powiedziałbyś tym, którzy narzekają na nudę? Zapraszam na karate! W naszej grupie brakuje ludzi. Jeśli będzie nas więcej, zajęcia będą ciekawsze.
W naszym mieście młodzież może znaleźć sposób na twórcze spędzane wolnego czasu?
Oczywiście! Można iść na halę, na basen, można poskakać... dużo tego. Można nawiązać kontakt z pracownikami Ośrodka Kultury. Oni są nam przychylni. Można nawiązać kontakty z ludźmi o podobnych zainteresowaniach przez internet, może nawet zrobić jakiś zlot. I takie są Twoje propozycje.
Tak.
Dziękuję Ci za rozmowę, życzę sukcesów.
Dziękuję.
|
Autor: ewa 24-10-2007 - 17:34
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
PROJEKT SZKOŁY JAGIELLOŃSKIE W PZnr7SAiZ ROZPOCZĘTY
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
650 raz(y) oglądano.
Wyjazd 16 – osobowej grupy uczniów i nauczycieli w dniu 19 września 2007r. na Litwę stanowił bardzo atrakcyjny akcent realizacji tego projektu w PZ nr 7. Aby pokonać prawie 1200 km wyjechaliśmy wczesnym rankiem i dotarliśmy do Poniewieży około godz. 21.00. Poniewież – bo tak brzmi nazwa tego 120 tys. miasta położonego w północnej części Litwy była celem naszej wyprawy. To tutaj znajduje się szkoła średnia o takim samym profilu jak nasza, z którą realizujemy międzynarodową wymianę młodzieżową.. Przyjęto nas bardzo serdecznie i po kilku rozmowach bariery językowe padły, gdyż okazało się, że możemy porozumieć się w naszym rodzimym języku polskim. Wtedy poczuliśmy się jak w domu. Siedem cudownych dni pozwoliło poznać najciekawsze zakątki Litwy. Zobaczyliśmy Górę Krzyży (Kryzy kalnas); sanktuarium pod gołym niebem, symbol katolickiej Litwy, produkowaliśmy len w Muzeum Lnu w Przełojach, zwiedziliśmy skansen wsi litewskiej, byliśmy w kilku kościółkach i o dziwo – wszędzie przyjmowali nas kapłani mówiący pięknie po polsku. Największe wrażenie wywarło na nas Wilno. To nowoczesne miasto o ambicjach europejskiej metropolii, międzynarodowe centrum polityki, biznesu, nauki, kultury, miasto kościołów katolickich, prawosławnych cerkwi i synagog. Zobaczyliśmy Sanktuarium Ostrobramskie z Cudownym Obrazem, rokokową bramę wejściową klasztoru bazylianów, kompleks sakralny św. Anny i Bernardynów z nowoczesnym pomnikiem Adama Mickiewicza, okazały, zabytkowy Plac Katedralny, Górę Trzech Krzyży i niezwykle bogaty kościół p.w. śś. Piotra i Pawła, cmentarz na Rossie, gdzie pochyliliśmy się nad płytą z nazwiskiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Byliśmy także w zamku na wyspie w Trokach, który jest wiernym obrazem zamku Juranda ze Spuchowa, bohatera Sienkiewiczowskich „Krzyżaków”. Największe emocje jednak związane są ze znajomościami i przyjaźniami z poznanymi koleżankami i kolegami z Poniewieży. Otoczono nas wyjątkową życzliwością. Poznaliśmy szkołę, która w tym roku obchodzi 80 – tą rocznicę istnienia szczycąc się statutem szkoły katolickiej. Razem pracowaliśmy w pracowni gastronomicznej przygotowując regionalne potrawy polskie i litewskie, uczyliśmy się tańców i piosenek, rozegraliśmy mecz koszykówki na szczeblu państwowym, a nawet uczestniczyliśmy w koncercie orkiestry kameralnej z Łotwy. Dlatego, kiedy nadszedł czas odjazdu niejednemu z nas łza zakręciła się w oku. Pozostaną z nami cudowne krajobrazy, życzliwi ludzie, swojskie zwyczaje, zdjęcia – mnóstwo zdjęć i film dokumentujący pobyt na Litwie. Ale czas było wracać ...
|
Autor: Aaleksiss 19-10-2007 - 12:20
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Tomek
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
632 raz(y) oglądano.
W październiku przedstawiam Tomka z klasy IV tżB. Ma on ciekawe zainteresowania i uiejętności. Poczytajcie! E.Z. – Jak wiesz, zapraszam do moich rozmów w Galerii ludzi, którzy potrafili znaleźć ciekawy sposób na nudę. Wiem, że Ty taki właśnie znalazłeś w swoim życiu. T.S. - Tak. Ćwiczę żonglerkę.
Ćwiczysz w jakimś klubie?
Nie, jestem samoukiem. Brat mój jest żonglerem, był nawet reprezentantem Krakowa na festiwalu żonglerskim. Co roku na urodziny do niego przychodzi grupa około 20 żonglerów i robią pokazy żonglerskie, urządzają pokazy ogniowe. Wtedy z nimi rozmawiam, oni mi coś podpowiadają, dają wskazówki, podpatruję ich wtedy.
Ćwiczysz sam?
Tak, w ogrodzie przy domu.
Ile czasu Ci to zajmuje?
W wakacje 1-2 godziny dziennie, w roku szkolnym ćwiczę mniej – więcej 3 razy w tygodniu do godziny, ale zależy to od nastroju. Pokazujesz to co potrafisz komuś?
Tak. Byłem na targach szkolnych, miałem ze sobą diabolo.
Co to jest diabolo?
To taki przyrząd, którym się żongluje. Wygląda jak dwie miski na sznurku i tym się odpowiednio kręci i rzuca.
Gdzie jeszcze robisz pokazy?
Kiedyś robiłem pokaz dla kolegów z klasy. Żongluję też na urodzinach u przyjaciół, ostatnio robiłem pokaz podczas Sylwestra...
Myślisz, że jesteś dobry w tym co robisz?
No... w każdym razie nie jestem już początkujący. Swoje ćwiczenia ograniczam do trzech sprzętów: piłeczki: teraz uczę się żonglować pięcioma, firesticków – to taki kij z materiałem z dwóch końców, które się podpala i diabolo
Czy to może być niebezpieczne?
Ogień zawsze jest niebezpieczny. Trzeba dobrze zadbać o bezpieczeństwo. Staram się to robić, choć przyznaję, zdarzył mi się kiedyś mały wypadek - właśnie z ogniem. Trzeba bardzo uważać.
Ciekawe to twoje zajęcie, rzeczywiście...
Kiedyś nawet zarobiłem na żonglerce pieniądze. To było w wakacje. Z rodziną wybrałem się na wakacje nad morze. Żonglowaliśmy z bratem na ulicy, aby zarobić na posiłki, wodę i żeby pojechać do innego miasta.
Jakie korzyści, pomijając te finansowe, masz jeszcze ze swojego żonglowania? Nie nudzi mi się! To moja pasja. Interesuję się tym, więc zainteresowanie to rozwijam. Uczę się coraz to nowych trików.
Uczysz się od znajomych twojego brata. Od kogoś jeszcze?
Byłem na festiwalu żonglerów. Bardzo ciekawa sprawa! Kiedy jestem w Krakowie, zostaję tam do wieczora. Wiem o której godzinie i gdzie wyjdą żonglerzy i będą robić fireshow na ulicach. Przyglądam się i podpatruję to, czego jeszcze nie znam.
Skąd bierzesz sprzęt do żonglowania? Sam go robisz?
Nie. Kupuję go. To jest bardzo drogi (jak dla mnie) sprzęt. W Krakowie jest taki sklep z przyrządami do żonglerki i tam się zaopatruję. To jedyny w Polsce taki sklep.
Ktoś Ci to finansuje?
Odkładam z kieszonkowego, kiedy już uzbiera się odpowiednia suma, to kupuję sobie coś. W wakacje czasem też uda mi się znaleźć jakąś pracę.
Od kiedy się tym interesujesz? Gdy miałem 8 lat, mama pokazała mi jak żongluje pomarańczami. Spodobało mi się to, zainteresowało już wtedy i spróbowałem
Chcesz powiedzieć, że już jako 8, 9 letnie dziecko ćwiczyłeś żonglerkę?
Nie. Tak intensywnie ćwiczę od 5 lat Teraz już potrafię nauczyć kogoś w 20 minut tego, czego sam uczyłem się przez rok. Znam już technikę. Oczywiście mówię teraz o tych najprostszych rzutach. Natomiast od roku wgłębiam się w bardziej zaawansowane żonglowanie. Znam już bardzo różne techniki, style, sprzęty. Ale żonglować można wszystkim: mydłami, kokosami – jeśli wybierze się te odpowiednie, praktycznie wszystkim
Wygląda na to, że cieszy Cię to.
No tak. Ciągle stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę. Po co to robisz? Kiedyś chciałbym na tym zarobić. Chciałbym też gdzieś wystąpić. Ludzi to przyciąga.
Można w ten sposób zdobyć uznanie ludzi?
Chyba tak! Każdemu zależy na jakiejś akceptacji, uznaniu, mnie też.
Dziękuję Ci, Tomek za rozmowę.
Dziękuję
|
Autor: ewa 08-10-2007 - 22:33
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Szkoły Jagiellońskie
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
1450 raz(y) oglądano.
PRACOWITE MIESIĄCE W PZnr7 SzA i Z w JawiszowicachNajbliższe miesiące w naszej szkole będą okresem wytężonej pracy. Jak co roku powitamy absolwentów gimnazjum oraz starszych uczniów po wakacyjnej przerwie. Wspólnie rozpoczniemy realizację projektu „Szkoły Jagiellońskie”, dzięki któremu szkoła otrzyma prawie 150 000 zł na realizację działań, mających na celu poprawę jakości pracy i zwiększenie szans edukacyjnych uczniów. A tak to się zaczęło... Na początku roku kalendarzowego zgłosiliśmy chęć udziału w projekcie, skierowanym do każdego typu szkół z województw: małopolskiego, podkarpackiego oraz świętokrzyskiego, do których uczęszczają w przeważającej mierze uczniowie ze środowisk o niskim statusie edukacyjno – społecznym. Wiadomo, że w takich szkołach nie wystarczy zaangażowanie nauczycieli, by sprawić, że ich absolwenci na równi konkurują z absolwentami szkół z większych aglomeracji miejskich. Niskie budżety szkół, ale przede wszystkim brak świadomości edukacyjnej rodziców, utrudniają kadrze nauczycielskiej efektywną pracę, a przecież zdolni uczniowie są wszędzie.Okazało się, że jesteśmy jedyną szkołą w gminie, która odpowiedziała na zaproszenie do udziału w projekcie, a następnie znalazła się w gronie stu, które mogły wziąć udział w kolejnym jego etapie. Współpraca z trenerami i ekspertami Na zorganizowanej w marcu 2007r. konferencji spotkali się wszyscy uczestnicy programu „Szkoły Jagiellońskie”, realizowanego przez trzy jednostki Uniwersytetu Jagiellońskiego, dzięki finansowaniu z Budżetu Państwa i Europejskiego Funduszu Społecznego. Przez trzy dni eksperci, trenerzy i zaproszeni goście (również zagraniczni) przekonywali nas, że warto zmodernizować programy rozwoju szkoły, warto ryzykować i eksperymentować z metodami nauczania, a przede wszystkim – warto stanąć do konkursu, w wyniku którego szkoła może otrzymać do 150 000 zł dotacji na realizację tzw. „projektu inicjującego”, którego celem ma być uruchomienie programu rozwoju, a także zapewnienie podstaw do jego kontynuacji i zwiększenie szansy wypracowania trwałych rezultatów. Na pozyskanie dotacji miało szansę 50 szkół, a więc połowa uczestników tego etapu. Podstawą do liczenia się w końcowej rozgrywce było napisanie wniosku o dofinansowanie, zawierającego szczegółowy opis poszczególnych działań czteromiesięcznego „projektu inicjującego” wraz z jego budżetem. Zaczęliśmy od wstępnej diagnozy jakości pracy szkoły, następnie zmodyfikowaliśmy program rozwoju szkoły. Cały czas współpracowaliśmy z przydzielonymi nam ekspertami z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wysiłki docenione Na początku sierpnia otrzymaliśmy wiadomość, że Kapituła Konkursowa ogłosiła listę rankingową utworzoną na podstawie przydzielonej punktacji. Nasz projekt, zatytułowany „Europa pod strzechą – doskonalenie umiejętności branżowych”, znalazł się na siódmym miejscu.Wszystkie zaproponowane działania zostały przyjęte i w całości zostaną sfinansowane w kwocie 149 969,24 zł. Zaplanowaliśmy m.in. rewizytę na Litwie – w ramach współpracy z tamtejszym technikum żywienia. Wcześniej uczniowie będą mogli poszerzyć swoje umiejętności językowe na kursach branżowego języka angielskiego. Nauczyciele natomiast ukończą kurs języka angielskiego, rozwijający umiejętność samodzielnego prowadzenia prostej rozmowy w języku angielskim. Dla rodziców naszych uczniów przygotowaliśmy szkolenia na temat możliwości pozyskiwania środków unijnych oraz kurs z zakresu wykorzystywania zasobów internetowych. Współpracując ze środowiskiem lokalnym zorganizujemy Jeździeckie Zawody Szkół Rolniczych w Skokach, na które już dziś chcielibyśmy zaprosić wszystkich mieszkańców gminy Brzeszcze (proponowany termin to 29 – 30 września, o szczegółach poinformujemy na plakatach). Dzięki dotacji uruchomimy działalność koła filmowo – fotograficznego oraz doposażymy Uczniowski Klub Rekreacyjno – Jeździecki i utworzymy w nim sekcję jeździecką. Uczniowie uzyskają możliwość zdobycia dodatkowych kwalifikacji zawodowych – zostaną przeszkoleni z obsługi programu komputerowego „AutoCAD”, ukończą kurs spawacza lub operatora wózków widłowych, będą mogli uczestniczyć w dodatkowych zajęciach jazdy konnej, pozwalających na uzyskanie brązowej odznaki jeździeckiej, czyli tytułu instruktora jazdy konnej. Wszystko to ma sprawić, aby nasi absolwenci poczuli się pewniej na rynku pracy, mogli pochwalić się zdobytymi w szkole wiadomościami i umiejętnościami. Nie spocząć na laurach Dotacja finansowa to oczywiście ważny, ale nie końcowy cel naszych wysiłków. Projekt inicjujący – jak sama nazwa wskazuje – to dopiero początek drogi. Czteroletni program rozwoju wykracza poza okres trwania projektu, zawiera jednak równie ważne działania. Równocześnie z dotacją projektu „Szkoły Jagiellońskie” otrzymaliśmy 19 000 zł z Ministerstwa Edukacji na wyposażenie małej sali gimnastycznej, w której zamierzamy utworzyć klub fitness, piszemy także kolejne trzy wnioski dotyczące wyrównywania szans edukacyjnych młodzieży z małych miasteczek i wsi, każdy na sumę 7 000 zł. Ambicji i chęci naszym nauczycielom nie brakuje.W pierwszych miesiącach 2008r. rozpocznie się powtórna diagnoza jakości pracy szkoły, pozwalająca dostrzec zmiany, które nastąpiły w związku z udziałem w projekcie „Szkoły Jagiellońskie”. Eksperci Uniwersytetu Jagiellońskiego wytypują 25 szkół, które osiągnęły najlepsze rezultaty w trakcie wdrażania przygotowanych w ramach projektu programów rozwoju i szkoły te zostaną uhonorowane przez JM Rektora UJ statuetkami „Szkoła Jagiellońska”. Ponadto zostaną objęte opieką merytoryczną Uniwersytetu Jagiellońskiego.
mgr Celina Mikołajek
|
Autor: Aaleksiss 13-09-2007 - 15:32
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Marcela i Ania
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
1376 raz(y) oglądano.
Witam po wakacyjnej przerwie. Przedstawiam Wam Annę i Marcelę z klasy IIItżb ( r. szk. 2007/08). Zobaczcie w czym one odnalazły swoją pasję. E.Z – Witajcie w Galerii Uczniów Pozytywnie Zakręconych! A. i M. – Aż takie zakręcone to my chyba nie jesteśmy. - Macie jednak bardzo ciekawe hobby – jeśli mogę to tak nazwać. - Jesteśmy werblistkami w Młodzieżowej Orkiestrze Dętej OSP Hecznarowice. - Gracie na werblach? - Tak . Dla tych, którzy nie kojarzą co to, wytłumaczymy, że to taki mały bęben, gra się na nim dwoma pałeczkami , niesie się go przed sobą zawieszonego na pasie na ramieniu. Jest bardzo ważny dla orkiestry, bo bez niego orkiestra gubi rytm. - Jesteście więc bardzo ważne dla orkiestry. Czy werbel jest ciężki? - Ciężki! Czasem bardzo boli ramię od noszenia go. - Dla instrumentów perkusyjnych też są nuty. Czy wy gracie z nut? - Czasem z nut, a czasem „na ucho”. Nabijamy rytm orkiestrze ale i mażoretkom1, gdy wychodzą na scenę. - Jak długo gracie w orkiestrze? - 9 lat, od zawsze na werblach. - To chyba musi być trudne - tak utrzymać rytm... - Nie koniecznie. Trzeba mieć tylko idealne wręcz wyczucie rytmu. Np. w marszach zaczynamy utwór nabijając rytm. Musimy to zrobić dobrze, nie za wolno nie za szybko, żeby nie „położyć” całego utworu. Trudniej jest grać z nut. Zdarzają się w niektórych utworach nawet solówki na werble. - Jak długo musiałyście ćwiczyć, żeby wyjść z orkiestra i zagrać na jakiejś paradzie? - Około 6 miesięcy. - Co Wam daje gra w orkiestrze? - Np. można się „wyżyć” Podczas gry wszystkie emocje tak jakby opadają. Poza tym jest możliwość spędzania czasu z fajnymi ludźmi. Zwłaszcza na wyjazdach można nawiązywać nowe znajomości, można mieć szerokie kontakty. - Latem jest bardzo dużo przeglądów orkiestr dętych. - Tak uczestniczymy w nich prawie co tydzień. - Opowiedzcie gdzie wyjeżdżacie, gdzie gracie. - Ostatnio byliśmy w Lelowie koło Częstochowy. Gramy na festynach, koncertach (np. „majówka z orkiestrą” – była taka impreza), podczas imprez z okazji Dnia Dziecka. Na pogrzebach. Jeździmy też grać do Krakowa na Boże Ciało, do Kalwarii podczas uroczystości odpustowych, z tym, że werble nie grają pieśni kościelnych. - To jaka jest wtedy Wasza rola? - Odprowadzamy marszem orkiestrę do kościoła. - Dużo czasu zajmują Wam próby, ćwiczenia? - Ćwiczymy w orkiestrze 2 razy w tygodniu po 3-4 godziny. Ponadto ja (Marcela) uczę się grać na perkusji. - Wiem, że orkiestra to nie tylko nauka, ale i przyjaźnie. - Tak! Często spotykamy się również po to, żeby sobie razem pobyć, niekoniecznie grać. Zorganizowaliśmy sobie taki kącik, gdzie można posiedzieć, wypić kawę, herbatę. Jesteśmy przyjaciółmi. - W jakim wieku ludzie grają w Waszej orkiestrze?<span style="font-weight: bold;"> </span>- Mniej – więcej od 12 do 24 lat. Starszy jest kapelmistrz, Jeden pan ma około 60 lat. - Czy człowiek może coś w sobie zmienić, wypracować jakąś cechę charakteru poprzez ranie w orkiestrze? - Tak Ja (Ania) jestem spokojniejsza. Człowiek staje się też jakby bardziej wrażliwy, zwłaszcza na piękno. Ja (Marcela) przez grę w orkiestrze odkrywam ile piękna jest w muzyce, ile wysiłku, serca trzeba włożyć w jej tworzenie. To wcale nie jest takie proste. Grając w orkiestrze człowiek to bardziej szanuje. - Co powiecie swoim rówieśnikom, którzy narzekają na nudę? - Niech zapisze się do orkiestry, wtedy na pewno nie będą się nudzić! W każdym wieku można zacząć się uczyć ( tj. na instrumenty dęte trzeba mieć powyżej 10-12 lat) - Jako sposób na nudę polecacie orkiestrę. - Tak Człowiek się nie nudzi i ma tyle wrażeń. - Dziękuję Wam, dziewczyny, za rozmowę i życzę dużo sukcesów. - Dziękujemy.
1 Mażoretki – wyraz zapożyczony z jęz. francuskiego (majorette), oznaczający młode dziewczyny ubrane w paradne stroje zawierające elementy umundurowania galowego różnych służb i formacji.Mażoretki występują na pokazach estradowych i paradach ulicznych, prezentując choreograficzne układy taneczno-marszowe do muzyki orkiestr dętych, żonglując i podrzucając przy tym pałeczki mażoretkowe, czyli około 65-centymetrowe rurki zakończone kulkami. Mażoretki spełniają nie tylko funkcję widowiskowego dodatku, ale przy pomocy wykonywanych gestów sygnalizują orkiestrze zbliżający się zakręt, zakończenie utworu, zmianę rytmu. (źródło: „Wikipedia” wolna encyklopedia)
|
Autor: ewa 07-09-2007 - 08:54
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: GALERIA UCZNIÓW POZYTYWNIE ZAKRĘCONYCH
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
564 raz(y) oglądano.
GALERIA LUDZI POZYTYWNIE ZAKRĘCONYCH - to cykl wywiadów, które przeprowadzam z uczniami naszej szkoły.Wybierane są do nich osoby, które robią w życiu „coś fajnego”. To uczniowie, którzy potrafią znaleźć czas i przede wszystkim sposób na to, by rozwijać swoją osobowość, dorastać i dojrzewać w sprzyjających ku temu warunkach. Co więcej – warunki te potrafią znaleźć i stworzyć sobie sami. To ludzie, którzy dokonują takich wyborów, które ich nie niszczą, nie szkodzą innym i im samym. W naszej Galerii będą uczniowie „pozytywnie zakręceni”, czyli przede wszystkim aktywni poza nauką i szkołą, którzy swoim zachowaniem i niejako przykładem pokazują innym młodym ludziom, że można znaleźć dobry, konstruktywny sposób na nudę, na twórcze spędzanie czasu wolnego.Plany mam takie, żeby raz w miesiącu przedstawiać nową osobę. Wierzę, że takich uczniów mamy w szkole sporo. Jeśli wiecie o kimś takim, powiedzcie. Chętnie zaproszę go do wywiadu. A tymczasem zapraszam do „odwiedzin” w Galerii Ewa Zaczyńska
|
Autor: ewa 12-06-2007 - 17:37
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|  |