06-09-2010 - 01:12 
Główne menu

KIERUNKI KSZTAłCENIA

Zobacz nasze pracownie
pracownie



Szkoła

1% podatku


http://www.spsm.edu.pl/1-proc-dla-szkoly.html

Pajacyk
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl



Egzaminy zawodowe

Szukaj


Zaloguj się







Nasi kandydaci ubiegający się o funkcję Przewodniczącego Szkoły

Szkoła

562 raz(y) oglądano.
     Ponieważ zbliża się termin wyborów nowego Przewodniczącego Szkoły i już niedługo na ścianach pojawią się plakaty, a sztaby wyborcze rozpoczną kampanię reklamową swoich kandydatów, pora aby sylwetki tych, którzy ubiegają się o tą zaszczytną funkcję zaprezentować również na stronie szkoły.
      Kandydatami są Angelika Szarek oraz Krzysztof Wróbel. Pozwólcie, że w pierwszej kolejności zaprezentujemy Krzyśka, gdyż to właśnie o­n jako pierwszy podjął wyzwanie i zgłosił się do walki.      Otóż Krzysiek jest uczniem III klasy Technikum Mechanizacji Rolnictwa. Do cech charakteru, które ceni w sobie najbardziej zalicza zdrowy rozsądek  oraz optymizm. W wolnych chwilach uprawia sport lub surfuje po internecie. Nierzadko pomaga również swoim rodzicom w pracach na gospodarstwie. Po takich zajęciach z przyjemnością uzupełnia spalone kalorie jedząc frytki, de volaille oraz surówki, gdyż jak mówi, są to jego ulubione dania. Zapytany o plany na przyszłość odpowiedział, że chciałby ukończyć szkołę, zdać maturę a później założyć rodzinę.
      Krzysiek twierdzi, że w naszej szkole nie brakuje osób, które mają ciekawe pasje i prawdziwe talenty. Jako przewodniczący chciałby do takich osób dotrzeć, a następnie pomóc im w prezentowaniu swoich dokonań czy umiejętności szerszemu gronu odbiorców, poprzez organizowanie wystaw czy pokazów. Chciałby również, aby powstała w szkole specjalna tablica ogłoszeń, na której uczniowie mogliby wywieszać informacje, że coś chcą kupić, a coś innego sprzedać. Pełniąc funkcję przewodniczącego planuje również włączać się w organizację różnych akcji i konkursów odbywających się na terenie szkoły. Jego marzeniem jest zaadaptowanie ściany w okolicach szkoły i stworzenie na niej graffitti.
          Druga kandydatka - Angelika, jest uczennicą II klasy Technikum Hodowli Koni. Wolny czas spędza najchętniej na świeżym powietrzu, a do swoich ulubionych dyscyplin sportowych zalicza jazdę na nartach. Po takim wysiłku fizycznym z prawdziwą przyjemnością zajada się naleśnikami z czekoladą. Angelika nie boi się marzyć, więc swoją przyszłość widzi jako studentka Akademii Rolniczej lub na scenie w charakterze piosenkarki. Najbardziej ceni samą siebie za chęć do życia i wolę działania. Dlatego jako potencjalna przewodnicząca chciałaby, aby w pracowni biologicznej pojawiły się zwierzęta, którymi opiekowaliby się chętni uczniowie. Marzy również o tym, by uczniowie na cześć różnych osób sadzili wokół szkoły drzewa. Oprócz tego chciałaby namówić koleżanki i kolegów z klas technikum żywienia do prowadzenia własnego warzywnika i wykorzystywania zbiorów do przygotowywania potraw. Jej celem jest także propagowanie wśród młodzieży informacji o różnych konkursach, w czym pomógły jej niewątpliwie radiowęzeł działający na terenie szkoły.
                            


Autor:
Patrycja
04-02-2009 - 18:13
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



Kto nie zna historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie...

Szkoła

630 raz(y) oglądano.
       W dniu 27 stycznia 2009r. zaplanowaliśmy międzyprzedmiotowe zajęcia "w terenie" - Polacy w Auschwitz. Śladami Tadeusza Borowskiego. Uczniowie klasy IV tmh, po omówieniu na języku polskim "Opowiadań" Tadeusza Borowskiego, szukali na terenie muzeum jakichkolwiek zapisków, związanych z pobytem poety w obozie. Próbowali także przenieść treść opowiadań, realia życia obozowego, na konkretny teren - obszar obozu koncentracyjnego. 
     Dzień wybraliśmy szczególny - 64 rocznica wyzwolenia obozu była okazją do spotkania w Oświęcimiu byłych więźniów - autentycznych świadków i ofiar zbrodni hitlerowskich. Wszyscy wzięliśmy udział w symbolicznym złożeniu wieńców i kwiatów pod ścianą śmierci oraz w krematorium. Te miejsca to największy wyrzut sumienia człowieka, bo to przecież ludzie ludziom zgotowali ten los...

C. Mikołajek, J. Włosiak  


Autor:
Nina
01-02-2009 - 20:13
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



Podwójne III miejsce!

Manufakturka

390 raz(y) oglądano.
W konkursie " TRADYCJE BOŻONARODZENIOWE", zorganizowanym przez Ośrodek Kultury w Brzeszczach, laureatkami zostały dwie uczennice naszej szkoły.
Dagmara Mordarska z klasy I Tż/H uzyskała III miejsce w kategorii OZDOBY BOŻONARODZENIOWE-DOROŚLI za "Woreczki Świętego Mikołaja" (wykonane haftem krzyżykowym) i "Anioła" z masy solnej.
Ekologicznym Stroikiem, również III miejsce (kategorii STROIK BOŻONARODZENIOWY-DOROŚLI) wywalczyła Angelika Szarek z II Tm/H.
Gratulujemy laureatkom i życzymy dalszych sukcesów!


Autor:
rot
13-01-2009 - 14:00
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



"Arlekin": Konkurs gawędziarzy

Szkolne Koło Teatralne

407 raz(y) oglądano.
     W dniu 11 grudnia 2008r. w Ośrodku Kultury w Brzeszczach odbył się konkurs gawędziarzy i śpiewaków ludowych pod patronatem burmistrza Brzeszcz Teresy Jankowskiej oraz wójta gminy Miedźna - Bogdana Taranowskiego - II BARBÓRKOWE POTYCZKI GAWĘDZIARZY "BRZESZCZANIE KONTRA SĄSIADY ZZA MIEDZY".     Ze swoją interpretacją gawędy Stanisława Ligonia wystąpił Mateusz Faruga z klasy Its, aktor Szkolnego Koła Teatralnego "Arlekin". Konkurencja była ogromna, ale po czterogodzinnych zmaganiach konkursowych okazało się, że wykonanie "Chińczyków na Kleofasie" dało Mateuszowi III miejsce w jego kategorii. Gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!
 


Autor:
Nina
15-12-2008 - 12:49
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Michał

pedagog

359 raz(y) oglądano.
Polecam nowy wywiad w Galerii Uczniów Pozytywnie Zakręconych. Jego bohaterem jest Michał z klasy IIItm/h (r. szk. 2008/09)

E.Z. – Witam Cię, Michał. Opowiedz nam o swoim zainteresowaniu.

M. S. – Robię modele maszyn rolniczych z papieru.

  • Skąd się to u Ciebie wzięło?
  • Właściwie z przypadku. Z nudów może. To mnie po prostu interesuje.
  • Długo już się tym zajmujesz?
  • Kilka lat. Najpie
  • rw sklejałem “normalne” modele, takie z wzorów kupionych w sklepie. Były to czołgi, samoloty. Po pewnym czasie zaczęło mnie to już nudzić.
  • I zacząłeś wtedy sklejać kombajny
  • .
  • Tak. Zacząłem składać swoje modele, tak “z głowy” Pierwszy zrobiłem 3 lata temu, był to kombajn, potem już były traktory.
  • I pewnie ciągniki?
  • W tamtym roku zainteresowałem się starszymi ciągnikami. Zrobiłem model z drewna i z metalu.
  • Nawet z drewna i z metalu! No to naprawę ciekawe. Jak Ty to robisz?
  • Biorę klocek drewniany, powoli pilniczkiem, dłutem...
  • A te z metalu?
  • Część z cienkiej blachy, część z drutów
  • Powiedz jakie o­ne są duże?
  • W skali 1:16. Można je obejrzeć w internecie (
  • www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a92f9ab627eb096b.html )
  • Po obejrzeniu stwierdzam, że są niesamowite! Nie myślałam, że wyglądają aż tak realnie! Czym je malujesz?
  • Zazwyczaj są to farby do metalu.
  • Ile masz tych modeli?
  • Teraz 12.
  • Jak często je robisz?
  • Jak mam pomysł.
  • Dużo czasu trzeba poświęcić aby to zrobić?
  • Jeden model robię jakieś 2 tygodnie, po 2-3 godziny dziennie
  • To bardzo dużo!
  • Najczęściej to w wakacje, ferie, wolne, bo to naprawdę czasochłonne jest.
  • Prócz odwiedzających tę stronę internetową ktoś je jeszcze ogląda?
  • Rodzina, koledzy z klasy.
  • Nawet 2 modele zrobiłem dla nich. Poprosili mnie o to, bo bardzo się to spodobało
  • Co Ci to daje?
  • Satysfakcję, nie nudzę się.
  • Masz talent, Michał.
  • Tak jakoś wyszło...
  • Te wszystkie elementy, szczegóły są takie jak w rzeczywistości?
  • Niektóre tak właśnie trzeba zrobić. Muszę się dobrze im przyglądnąć, zapamiętać. W ten sposób uczę się konstrukcji tych maszyn
  • I to ułatwia Ci naukę?
  • Tak. Myślę że łatwiej dzięki temu radzę sobie w przedmiotach zawodowych.
  • Wygląda na to, że twoje zainteresowanie nie dotyczy tylko modelarstwa, ale również maszyn rolniczych jako takich.
  • Tak. Znam się na tym, to można powiedzieć taka moja pasja. Często pomagam wujkowi w gospodarstwie już od jakiegoś czasu.
  • Stąd pewnie wybór tej szkoły i kierunku (mechanizacja rolnictwa)
  • Tak. Wybrałem
  • kierunek który mnie interesuje.
  • I z tym zawodem właśnie wiążesz swoją przyszłość?
  • Tak, chciałbym kiedyś prowadzić gospodarstwo takie gdzieś do 100 ha, konkretnie interesuje mnie hodowla roślinna
  • Hodowla roślinna tylko, a zwierzęta?
  • Nie. No, może ryby. U dziadka jest 4 ha stawów, hodujemy tam ryby.
  • “My”?
  • No tak, “my”, bo dziadkowi często pomagam.
  • Tę pracę też traktujesz jako swoje zainteresowanie, czy powinność bardziej?
  • Pomagam w gospodarstwie dlatego, że to lubię
  • Jak wiele czasu Ci to zajmuje?
  • W wakacje prawe cały dzień, jesienią też dużo, na wiosnę... Często chodzę popatrzeć co się tam dzieje, jeśli trzeba pomóc to zostaję, jeśli nie to idę do domu.
  • Michał, a teraz pytanie takie jak do wszystkich bohaterów wywiadów w Galerii: co powiedziałbyś swoim kolegom, którzy narzekają na nudę i brak ciekawych zajęć?
  • Trzeba sobie coś wymyślić. Zawsze jest coś do zrobienia. Trzeba znaleźć sobie jakieś hobby. To jest możliwe, naprawdę.
  • Dziękuję Ci zatem za rozmowę.
  • Dziękuję.


Autor:
ewa
10-11-2008 - 15:28
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Konrad

pedagog

548 raz(y) oglądano.
 Do kolejnego wywiadu w Galerii zaproszony został Konrad z klas IIItm/h (r. szk. 2007/08). Konrad jest myśliwym. Zachęcam do poczytania o jego interesującym hobby.

E.Z. – Konrad, zaprosiłam Cię do wywiadu, bo usłyszałam kiedyś od Ciebie, że masz ba

rdzo ciekawe hobby

K. G.- Tak. Jestem myśliwym

  • D
  • ziałasz w jakiś klubie, kole łowieckim?
  • Jestem członkiem Koła Łowieckiego “ Czajka” z siedzibą w Krakowie, teren Polanka – Gro
  • jec – Osiek
  • Z czym to się wiąże
  • , że jesteś członkiem tego koła?
  • Będąc w Kole nie płacę za polowania, płacę tylko roczne składki. Prócz tego mam obowiązek zimą dokarmiania zwierząt na moi
  • m terenie, ustawiania paśników, robienia podsypów, zadbać o schronienie dla zwierząt
  • Również polujesz?
  • Tak. Poluję na bażanty, kaczki, sarny, lisy, wydry. Z tatą jeżdżę w strony Opola na dziki. Tata jeździ czasem do Sopotni na jelenie.
  • Wiesz, to wydaje się okrutne: zimą dokarmia się zwierzęta po to żeby je potem w sezonie zabić?
  • No właśnie. Dużo ludzi, którzy nie znają sprawy tak myśli. To jest tak: zimą zwierzęta chore dostają z pokarmem witaminy, antybiotyki. Jeśli ich organizm nie poradzi sobie z chorobą, na wiosnę są osłabione.
  • I właśnie te chore, słabe są odstrzelane.
  • A
  • skąd wiesz że sarna, którą widzisz jest chora?
  • To widać po zwierzęciu. Jest chude, jakby otłumanione. Odstrzelane są też stare samce, bo te nie przekazują “dobrych”, zdrowych genów następnemu pokoleniu. U kozła widać po porożu, który jest stary, a który młody. Porożem “zdrowym” jest tzw. szóstak. Stary osobnik ma poroże zdeformowane
  • .
  • A inne zwierz
  • ęta?
  • Wśród bażantów strzelamy tylko do kogutów. Do kur nie. Do dzików – też tylko do samców, do loch nie, bo o­ne uczą życia młode
  • .
  • Co się dzieje ze zwierzyną “ustrzeloną”?
  • Bażanty, kaczki, zające myśliwy zabiera do zjedzenia. Zwierzyna gruba oddawana jest do skupu dziczyzny. Tam jest utylizowana lub robi się z niej karmę dla psów. Tam mięso jest badane. Zdrowe mięso sprzedawane jest też do konsumpcji
  • .
  • Konrad, opowiedz, j
  • ak to się zaczęło, że zostałeś myśliwym?
  • To nasza tradycja rodzinna. Ja jestem już trzecim pokoleniem w rodzinie, które tą trady
  • cję podtrzymuje. Wychodzę z założenia, że lepiej wziąć strzelbę i pochodzić po lesie, nawet, gdyby się nic nie ustrzeliło, niż siedzieć przed telewizorem, lub w barze pić piwo.
  • Z tą strzelbą to chyba pełnoletnim trzeba być?
  • Oczywi
  • ście. W ogóle członkiem koła może zostać osoba pełnoletnia.
  • Co trzeba zrobić, żeby zostać członkiem Koła Łowieck
  • iego?
  • Trzeba ukończyć wcześniej odpowiednie kursy. Są to
  • np. kursy obsługi i konserwacji broni, przepisy BHP, szkolenie na temat kiedy i na co można polować, czyli gospodarka łowiecka, pierwsza pomoc przedmedyczna. No i etyka. Kursy kończą się egzaminami.
  • Kiedy pierwszy
  • raz byłeś na polowaniu?
  • M
  • iałem 11 lat, kiedy poszedłem na tzw. nagonki (tj. płoszenie zwierzyny). Tata i dziadek mnie zabrali. Czasem chodziłem też z wujkami. Mam takie nagranie wideo, jak stoję na zbiórce, mam wtedy jakieś 3 lata.
  • Prócz cho
  • dzenia po lesie, uczestnictwa w polowaniach, poszerzasz jeszcze w jakiś sposób swoje zainteresowanie?
  • Tak. Czytam gazety na ten temat. Jest to
  • “ Łowiec Polski” i “Brać Łowiecka Dzięki temu więcej wiem o broni, o jeleniach, o wyposażeniu, nowościach. Można tam przeczytać też o różnych przygodach myśliwych, tych współczesnych i bardziej historycznych, np. o polowaniach Księcia Józefa w Galicji
  • W
  • yobrażam sobie, że rozwijać się można też przez spotkania z ciekawymi ludźmi.
  • Tak. Na polowaniach zbiorowych
  • można spotkać bardzo wielu ludzi różnego pokroju. Są to tacy “zwykli” zjadacze chleba, ale i wielcy biznesmeni. Zdecydowana większość to ludzie “na poziomie”.
  • Czy z tymi polowaniami wiążą się jakieś rytuały
  • , zwyczaje?
  • Zaczyna się od zbiórki i ogłoszeń typu
  • : na ptactwo bezpieczny strzał to strzał pod kątem 60 stopni, itp.. Sygnalista na rogu myśliwski “gra” jakiś sygnał. Gdy podczas polowania jakieś zwierzę zostaje odstrzelone, to sygnalista zawiadamia o tym wszystkich myśliwych w lesie “grającmelodyjkę (trudno to właściwie nazwać, czy to melodia) odpowiednią dla danego zwierzęcia. Każde zwierzę ma swój sygnał. Po polowaniu układa się zwierzynę w kole. Co dziesiąta sztuka jest wysunięta do przodu. Jest też określona kolejność układania: jeleń, dzik, sarna, zając, drapieżniki, ptactwo.
  • Konrad, powiedz teraz co , prócz satysfakcji daje ci to,
  • że jesteś członkiem Koła Łowieckiego?
  • To przede wszystkim duża radość patrzeć na zwierzynę, o która się dba. Ten kontakt z przyrodą, taka dziką jest niesamowity. Trudno to opisać.
  • To fakt
  • Poza tym , może jeszcze to jest ważne, w myślistwie nie można
  • pozwolić sobie na żaden alkohol. To obcowanie z bronią.
  • Cz
  • ego jeszcze można się nauczyć, może zyskać coś dla siebie, dla własnego rozwoju?
  • Bardzo w
  • ażne jest to, że będąc myśliwym człowiek uczy się radzić sobie ze swoimi emocjami, zwłaszcza tymi silnymi, jak strach. To ważne, bo inaczej można by było zrobić jakieś głupstwo, jakąś krzywdę komuś. Proszę sobie wyobrazić jak to jest, kiedy dzik wejdzie prawie pod nogi. Co by się stało, gdybyśmy nie opanowali strachu? Ja sam, owszem, bałem się ale tylko na początku.
  • Co jest twoim największym sukcesem jako myśliwego?
  • Moim sukcesem jest to, że
  • w ogóle jestem myśliwym, że poluję i że mam swój sektor, o który mogę dbać. Tak. To jest mój sukces!
  • Bardzo dziękuję Ci, Konrad za tę niezwykle interesującą rozmowę
  • .
  • Dziękuję.


  • Autor:
    ewa
    05-05-2008 - 15:01
    Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



    Szkoły Jagiellońskie - podsumowanie projektu

    Szkoła

    711 raz(y) oglądano.

          Zgodnie z zapowiedzią, we wrześniu 2007r. rozpoczęliśmy realizację projektu „Europa pod strzechą – doskonalenie umiejętności branżowych”, będącego częścią programu „Szkoły Jagiellońskie”, realizowanego przez trzy jednostki Uniwersytetu Jagiellońskiego, dzięki finansowaniu z Budżetu Państwa i Europejskiego Funduszu Społecznego. Jesteśmy wiejską szkołą kształcącą wyłącznie w kierunkach technicznych (technikum żywienia, mechaniczne, mechanizacji rolnictwa i hodowli koni) i dlatego nasz projekt (na sumę 149 969,24 zł)skupiał się przede wszystkim na specjalizacjach. Chcemy, aby nasi uczniowie na równi z innymi mogli kontynuować naukę na wyższych studiach, np. w kierunku, w którym już posiadają wykształcenie średnie.
         Doskonalenie umiejętności branżowych wiązało się z bogatą ofertą kursów i szkoleń zaproponowanych uczniom – m. in. kurs branżowego języka angielskiego, spawacza, operatora wózków widłowych, szkolenie z obsługi programu „autoCAD”, dodatkowe zajęcia z nauki jazdy konnej (również dla całej społeczności szkolnej). Rodzice natomiast uczestniczyli w szkoleniu na temat możliwości pozyskiwania środków unijnych i wykorzystywania zasobów internetowych, a nauczyciele – w kursie języka angielskiego, obsługi programu „autoCAD”, szkoleniu z cyfrowej obróbki zdjęć oraz kursie spawacza i operatora wózków widłowych  (instruktorzy nauki zawodu). 
          Pozyskane fundusze pozwoliły nam na zorganizowanie Regionalnych Zawodów Konnych w skokach przez przeszkody oraz kontynuację międzynarodowej wymiany młodzieży – we wrześniu nasi uczniowie wyjechali z rewizytą do Poniewieży na Litwie.

         Projekt zakończyliśmy w grudniu 2007r, a w marcu 2008r. prezentowaliśmy naszą tzw. „dobrą praktykę”, wyróżnioną przez Kapitułę, na konferencji w Krakowie. Ponieważ przy realizacji projektu nie wystąpiły żadne nieprzewidziane trudności, już pracujemy nad kolejnym – otwieramy nowe kierunki (technik kelner, technik weterynarii oraz technik pojazdów samochodowych) i w dalszym ciągu chcemy doskonalić umiejętności branżowe uczniów.

     mgr Celina Mikołajek



    Autor:
    Nina
    26-04-2008 - 20:10
    Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



    Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Mateusz

    pedagog

    517 raz(y) oglądano.
    Nie jest łatwo znaleźć młodych ludzi, którzy mają podobną pasję do Mateusz z klasy Itm/r. Oto czym może pochwalić się Mateusz.
    - Mateusz, wiem że Ty jesteś zakręcony z powodu tańca.
    - Tak bardzo to lubię.
    - Tańczysz nawet w zespole w swojej miejscowości. Na dodatek jest to taki nietypowy zespół…
    - Tak, tańczę w zespole folklorystycznym Cepelia Fil Wilamowice.
    - Tańczycie w parach?
    - Najczęściej tak. Ostatnio byłem na warsztatach tańcy góralskich- to taka imitacja walki. Tego nie tańczy się w parach.
    - Czy to trudne?
    - Te góralskie – tak. Trzeba mieć kondycję fizyczną i to dość dobrą, żeby wytrzymać i wykonać wszystkie układy.
    - Jak długo jesteś w tym zespole?
    - Jakieś 7-8 lat.-
    A jak tam trafiłeś?
    - Z ogłoszenia. Jako dzieci z kolegami chcieliśmy się zapisać. Rodzice się zgodzili – no i jesteśmy do dzisiaj. Wszyscy którzy wtedy się zapisaliśmy
    - Czy to zespół ludzi młodych, czy raczej starszych?
    - To młodzi ludzie. Najstarszy ma 21 lat
    - Co tańczycie?
    - Tańczymy tańce wilanowskie, góralskie, cieszyńskie, oberki, krakowiaki, śmiergusty…
    - Śmiergusty to taniec?
    - Oczywiście! Jest najtrudniejszy, dziewczyny trzeba podnosić
    - Macie jakieś sukcesu na swoim koncie?
    - Mamy . Najważniejsze to że mamy certyfikat C.I.O.F.F <span>(tj. Międzynarodowa Rada Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej, więcej na temat C.I.O.F.F można poczytać na stronie http://www.cioff.pl/)
    </span>
    - Co wam to daje?
    - Podpisujemy kontrakty, mamy więcej wyjazdów, reprezentujemy nasz kraj, region w różnych międzynarodowych festiwalach.
    - Trudno zdobyć taki certyfikat?
    - Nie jest to takie łatwe. Zdobyliśmy go rok temu w Porąbce. Byliśmy oceniani przez komisję złożoną z przedstawicieli polskich i zagranicznych. Mieliśmy dużą konkurencję i nie wszyscy ten certyfikat otrzymali.
    - To znaczy, że reprezentujecie wysoki poziom.
    - Tak, zdecydowanie. Zresztą mamy w kapeli kilka znanych osób.
    - Na przykład?
    - Gra z osoba, która kiedyś grała z Kayą Paschalską. Albo osoba, która grała z Golcami. Dużo się o nas mówi. Byliśmy kilka razy w gazetach, w telewizji – również tej zagranicznej – np. w Istambule.
    - To należy być z tego dumnym!
    - Tak. Kłopot w tym, że ludzie nie rozumieją folkloru, nie umieją go docenić. Czasem wstydzę się tego przed kolegami. Nie wiedzą po co to, dlaczego i czasem śmieją się.
    - To powiedz : dlaczego folklor?
    - Taniec mnie fascynuje. Nie tylko taki. Zapisałem się do Bielska na kilka innych kursów. W tańcu towarzyskim byłem już na stopniu zaawansowanym, chciałem też uczyć się hip hopu. Musiałem jednak zrezygnować, bo mam inne obowiązki.
    - Co Cię najbardziej fascynuje w zespole?
    - Atmosfera. Lubimy się, jesteśmy grupą dobrych przyjaciół.Mamy dużo wyjazdów, zwiedzamy praktycznie cały świat (za darmo)
    - Podobacie się ludziom?
    - Myślę że tak! Zwracamy na siebie uwagę, kiedy paradujemy w strojach np. po Krakowie w dzień festiwalu, czy po zagranicznych miastach. Spotykamy się z uśmiechami ludzi, to takie sympatyczne jest.
    - Prócz atmosfery i podróży jest jeszcze coś, dla czego warto jest tańczyć w zespole folklorystycznym?
    - Fascynujące jest podtrzymywanie tradycji. To takie jakby cofnięcie się doinnego świata, którego poza nami już nie ma. Uczymy się języka wilamowskiego.
    Wilanowskiego?
    - Tak, Wilamowianie mają swój język . Jest trochę podobny do niemieckiego. Teraz tylko u starszych osób można go jeszcze usłyszeć. No i my śpiewamy czasem po wilamowsku.Jest w Wilamowicach taki pan, który uczy tego języka.
    - Powiesz coś po wilamowsku?
    - Nie, nie jestem aż taki biegły… można sobie przeczytać, posłuchać parę tekstów na stronie naszego zespołu :
    http://www.fil.wilamowice.pl
    - Jak często macie próby?
    - Dwa razy w tygodniu
    - Występów macie dużo?
    - Najwięcej w wakacje, czasem kilka dziennie. Zimą, jesienią najmniej. Czasem w najbliższej okolicy, z okazji jakiejś imprezy ktoś nas zaprasza.
    - Czy jakieś osobiste korzyści można wynieść z przynależności do zespoły?
    - Myślę że można nauczyć się szacunku do otoczenia, do miejsca w którym się żyje. Ważne może jeszcze jest to, że w zespole nie ma miejsca na nałogi. Nie da się ich mieć, musi być dobra kondycja.
    - Masz jeszcze jakieś inne pasje prócz tańca?
    - Taniec - to przede wszystkim. Motoryzacja mnie jeszcze interesuje. Mam kłada. Startuję czasem w jakichś zawodach motokrosowych. Jestem w tym początkujący. Ale cieszy mnie,że potrafię coś z tymi pojazdami zrobić – w sensie naprawić np.
    - Mateusz, co powiesz kolegom, którzy mają trudności ze znalezieniem jakiegoś interesującego zajęcia dla siebie?
    - Jest dużo różnych miejsc. Zaprosiłbym ich do nas na próbę. Mieliby zajęcie i nowych przyjaciół. Trzeba czegoś szukać. Nie wolno dopuścić do nudy. Hobby trzeba mieć, bo to jest wtedy zdrowe.
    - Właśnie. O zdrowie tu chodzi. Dziękuję Ci za rozmowę.
    - Dziękuję.


    Autor:
    ewa
    14-03-2008 - 21:38
    Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



    Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Monika

    pedagog

    558 raz(y) oglądano.
    Witam ponownie wszystkich czytelników Galerii po nieco dłuższej przerwie. Od razu nadrabiam zaległości w prezentowaniu naszych "zakręconych" uczniów. Będzieci mieli możliwość przeczytać w niedługim czasie 3 wywiady.Pierwszym z nich jest wywiad z Moniką z klasy IItż (rok. szk. 2007/2008). Monika jest bardzo zaangażowana w to, co robi, mocno żyje tym praktycznie we wszystkich obszarach własnego "ja". Co to jest? Zapraszam do czytania!

    E.Z. – Witam Cię Monika w Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych!
    M.Ł. – Ale ja nie jestem zakręcona…
    -
    pewnie nie aż tak, ale masz ciekawy sposób na czas wolny i dobry sposób na inwestowanie w siebie, w swoją osobowość
    - Może i tak! Dla mnie to rzeczywiście dobry sposób, najlepszy jak do tej pory.
    -
    Do rzeczy. Jesteś tzw. „oazowiczem”
    - Tak, jestem w ruchu oazowym działającym przy parafii MBB w Jawiszowicach
    -
    Jak długo?
    - Jakieś 2,5 roku. Jestem już po pierwszym stopniu
    -
    Co znaczy „być po stopniu?
    - To taki cykl formacyjny. Od września do czerwca uczestniczymy w spotkaniach piątkowych w swoich grupach. Poznajemy historię ruchu, mówimy o różnych rzeczach związanych z wiarą w Boga i wiarę tą staramy się pogłębiać. Potem wyjeżdżamy na rekolekcje wakacyjne. Trwają o­ne zwykle 17 dni. Tam to jakby powtórka tego, co dzieje się przez cały rok. Po przejściu tych właśnie rekolekcji zdobywa się stopnie: 0, 1, 2, 3.
    -
    Co rok to samo?
    - Nie. Historia ruchu i podstawy wiary są przed stopniem zerowym. Przed pierwszy stopniem porusza się poważniejsze tematy i przyjmuje się Jezusa do swojego życia jako swojego Pana i Zbawiciela. To bardzo uroczysty moment
    -
    Czy to coś zmienia?
    - Trudno to opisać. To jest decyzja życiowa. To jakby wybór sposoby, stylu życia, określonych wartości, którymi człowiek chce się w życiu kierować. Na pierwszy rzut oka nie zmienia się nic. To tak „w środku” się dzieje.
    -
    Rozumiem. A dalej? Co dzieje się przed drugim stopniem?
    - Przed drugim stopniem poznaje się 10 kroków dojrzałości chrześcijańskiej. To szkoła modlitwy miedzy innymi. Jest dużo czasu na refleksję, poprzedza się ją z reguły jakimś ciekawym opowiadaniem
    -
    Powiedz Monika, jak często się spotykacie?
    - W piątki. W niedziele czasem „obstawiamy” Mszę Św. (czytaniami, psalmem, procesją z darami)
    -
    To takie poważne spotkania.
    - Nie tylko. Mamy też pogodne wieczorki. Bawimy się wtedy, śpiewamy. Jest bardzo fajnie, wszyscy to lubią.
    -
    Tak przez cały rok są te pogodne wieczorki?
    -Inaczej jest tylko w Wielkim Poście. Wtedy są tzw. „poważne wieczorki”. To już wtedy nie zabawa, ale rozważania, wieczorki modlitewne, czuwania. Prowadzimy wtedy Drogę Krzyżową w piątki dla młodzieży z naszej parafii.
    -
    Jak to się zaczęło, jak trafiłaś do oazy?
    - Zachęcił mnie ksiądz Zygmunt. Uczył nas religii w gimnazjum. Zaczęłam w tym czasie chodzić do kościoła, bo wcześniej różnie to bywało. To był taki moment w moim życiu, że szukałam jakiegoś sensu, punktu zaczepienia. Do tej pory nie mogłam znaleźć, ale teraz już wiem że wiara, chrześcijaństwo, to było to czego potrzebowałam.
    -
    Wcześniej było u ciebie inaczej. Co to znaczy?
    - Np. to, że siedziałam w domu i miałam ogólne poczucie bezsensu. Nigdzie nie wychodziłam, nie mogłam znaleźć sobie miejsca.
    -
    Co oaza zmieniła jeszcze w Twoim życiu?
    - Przede wszystkim znalazłam tam przyjaciół. Spodobali mi się ludzie, którzy tam chodzą. Stałam się bardziej otwarta na ludzi, taka jakby bardziej śmiała, a może nawet bardziej pewna siebie. Bardzo lubię tam przebywać. Tam czuję się jak w raju <span><span>J</span></span>. Ludzie tam są radośni, uśmiechnięci, pomagają sobie nawzajemCzuję się tam bezpiecznie. Wiem, że jestem dla nich ważna… Tam można uciec od świata.
    -
    I tylko tam to można znaleźć?
    - Pewnie nie tylko. Ale ja tam siebie odnalazłam. W szkole nie ma tyle otwartości, wzajemnej pomocy. To jakby inny świat. Można powiedzieć, że dobro jest w oazie mocno wyczuwalne i to mi pasuje.
    -
    Ten kto jest w oazie  może liczyć też na to, że ma zapewniony sposób na wakacje.
    - Zdecydowanie! Co rok można wyjechać na rekolekcje wakacyjne, gdzie poznajemy nowe osoby z całej diecezji bielsko-żywieckiej. Zdaje się że nie może być nic lepszego, jak poznanie tych ludzi .
    -
    A przy tym jest to bardzo budujące.
    -Na pewno.
    -
    Wiem, że to nie tylko wakacje, podobno są też organizowane jakieś wyjazdy, wycieczki.
    - Tak, są organizowane wycieczki. Najczęściej jeździmy w góry. Czasem są to wyjazdy dwudniowe. Ostatnio byliśmy na Babiej Górze. Spaliśmy na szczycie pod „kamyczkiem” -to taka jakby jaskinia.
    -
    Monika, powiedz, po co to wszystko? Po co jest oaza, po co młodzi ludzie angażują się w takie sprawy, takie ruchy?
    - Celem jest między innymi to, żeby być świadkami Boga, żeby swoim życiem zaświadczać że o­n jest, że warto żyć tym, co nam powiedział i mówi cały czas. Dobrze pasuje tu zdanie Papieża Jana Pawła II: „Świat byłby pustynią, gdybyśmy nie tworzyli oaz”
    -
    Czyli jesteście światu potrzebni…
    - Można tak powiedzieć.Nie zamykamy się tylko w swoim gronie.Organizujemy czasem imprezy tzw. ewangelizacyjne. Ostatnio był to np. wspólne kolędowanie, Sylwester, kulig. Zapraszaliśmy młodzież z gimnazjum na te imprezy i opowiadaliśmy im o oazie – ogólnie rzec biorąc. Kilka osób przyszło na spotkanie w piątek i zostali<span><span>J</span></span>. Spodobało się im to i jest nas troszkę więcej.
    -
    Trudno jest być „świadkiem”?
    - Nie tak trudno jak sobie na początku wyobrażałam. Kiedyś bałam się wytykania palcami z tego powodu, wyśmiewania, ale okazało się że tak nie jest. Nie ma się czego bać!
    -
    Dobrze. Wiem, że oaza to nie jest Twoja jedyna pasja.
    - Zgadza się.
    -
    Ta druga – to co to jest?
    -
    To Maltańska Służba Medyczna.
    -
    Ja długo się tym zajmujesz?
    - Od listopada ubiegłego roku.
    -
    Gdzie to jest?
    - W Oświęcimiu.
    -
    Jak to się zaczęło tym razem?
    - Kolega mnie zachęcił. Podoba mi się hasło, którymkierują się ludzie w „Malcie”: pomagać potrzebującym. Ja też chciałabym być komuś pomocna.
    -
    Rozumiem że są tam dla was organizowane kursy, szkolenia z zakresu pierwszej pomocy. Czy to tyle?
    - Tak w ogóle można wejść do stowarzyszenia jeśli przejdzie się kurs i zda egzamin z pierwszej pomocy. Poza tym to nie jedyna działalność. Przede wszystkim zabezpieczamy różne imprezy masowe.
    -
    To znaczy jesteście w gotowości by udzielić pomocy, jeśli np. uczestnik takiej imprezy zasłabnie.
    - Tak. Ostatnio, np., brałam udział w zabezpieczaniu imprezy z okazji 63 rocznicy wyzwolenia Auschwitz.Byliśmy też na Rock Reggae Festiwal.Nasze stowarzyszenie służy też np. podczas pielgrzymek sierpniowych do Częstochowy.
    -
    Bierzecie udział w jakichś konkursach, zawodach?
    - Oczywiście. Ostatnio braliśmy udział w III Zimowych Mistrzostwach Ratownictwa Medycznego w Szczyrku.
    - Czyli można być pewnym, że Ty potrafisz udzielić pierwszej pomocy.
    - Tak, potrafię.
    -
    Jakie cechy charakteru można wzmocnić w sobie poprzez taką aktywność?
    - Przede wszystkim odwagę. Trzeba mieć odwagę, żeby podejść i pomóc długo się nad tym nie zastanawiając. Poza tym to bardzo budujące, jeśli ma się świadomość, że potrafi się pomóc. Człowiek staje się wtedy silniejszy, pewniejszy siebie.
    -
    I ta świadomość jest dla ciebie ważna
    - Bardzo.
    -
    Wspominałaś coś o wolontariacie. To też nie jest Ci obce.
    - Byłam jako wolontariusz na imprezie lokalnej z okazji zakończenia lata. Pomagałam w organizowaniu zabaw dla dzieci. Brałam udział w akcji Świąteczna Paczka w Oświęcimiu. Przygotowaliśmy paczki dla potrzebujących.
    -
    Świetnie! Widzę, że wybierasz działalność nie tylko dla siebie, ale i na rzecz innych.
    - No, nie wiem co powiedzieć… Chyba tak…
    -
    Co powiedziałabyś ludziom, którzy się nudzą, nie potrafią znaleźć konkretnego zajęcia?
    - Powiedziałabym, żeby poszukali czegoś, co ich kręci. Jest dużo możliwości. Trzeba podpytać kolegów. Po prostu trzeba wyjść z domu i szukać. Siedząc w domu przed komputerem albo w barze nie znajdzie się nic ciekawego. Cóż… „szukajcie a znajdziecie!”
    -
    No właśnie. Dziękuję Ci, Monika, za rozmowę.
    - Dziękuję



    Autor:
    ewa
    14-03-2008 - 21:38
    Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



    Galeria uczniów pozytywnie zakręconych: Dominika i Magda

    pedagog

    635 raz(y) oglądano.
    Oto kolejne osoby w Galerii. Są nimi Magda i Dominika z klasy II tż (r. szk. 07/08), aktorki Teatru Ognia.

    E.Z. – Witam Was, dziewczyny, w Galerii Uczniów Pozytywnie Z

    akręconych! Wy to naprawdę macie “zakręcone” hobby.

    M.T i D.J. – Można tak powiedzieć. W końcu nie każdego “kreci” ogień.

    • Jesteście członkami grupy stanowiącej Teatr Ognia
    • .
    • Tak. Ale to nie tylko o teatr ognia chodzi. Nasza grupa robi jeszcze wiele innych rzeczy, niż kręcenie ogniem
    • Co takiego?
    • Prócz kręcenia pojkami,
    • kręcimy też kijami, niektórzy chodzą na szczudłach, inni zieją ogniem, jeszcze inni ćwiczą capoeirę
    • No proszę! Wię
    • c po kolei: Opowiedzcie o tym, co Wy głównie robicie.
    • Kręcimy pojkami. Pojki to zwinięty materiał drucikami umoco
    • wany na łańcuchu. Zamacza się go w nafcie i podpala.
    • A potem się tym “macha” i “ wywija”
    • .
    • Powiedzmy, że tak. Nie jest to jednak machanie i wywijanie tylko SZTUKA.
    • Jasne. Czy to trudne?
    • No... trzeba się tego nauczyć
    • .
    • Same się tego uczycie?
    • Pokazują nam to czasem osoby z grupy. Jest jedna dziewczyna, która zajmuje się choreografią, wymyśla różne sztuczki, układy, które prezentujemy na pokazach.
    • Powiedzcie coś więcej o Grupie. Cóż to za grupa?
    • Grupa liczy około 15 osób, nazywa się HOGUERA. Są w
    • niej młodzi ludzie, których łączy jedna pasja. Nie jesteśmy (jeszcze) jakąś oficjalną grupą teatralną, chociaż przy okazji różnych imprez lokalnych jesteśmy zapraszani przez organizatorów i robimy pokazy.
    • Gdzie?
    • Np. w naszym mieście, czasem w Krakowie...
    • W jaki sposób trafiłyś
    • cie do grupy?
    • Kuzyn Dominiki jest członkiem tej grupy i to właśnie poprzez niego tam się dostałyśmy
    • .
    • Gdybyście miały określić swoje motywy, dlaczego to robicie, to co by to było
    • ?
    • Bardzo lubimy chodzić
    • na te spotkania, lubimy ludzi z naszej grupy. Daje nam to poczucie wspólnotowości
    • A dlaczego właśnie OGIEŃ?
    • To trudno wy
    • tłumaczyć. Ogień to nasz żywioł, fascynuje nas. Naszym “mottem” życiowym jest: “nie ma życia bez ognia
    • Jak często grupa się spotyka?
    • Próby odby
    • wają się po południu, na jakiejś dużej, “bezpiecznej” powierzchni, jak np. boisko.
    • Bezpiecznej?
    • No tak. Las np. nie jest miejscem beziecznym do prób z ogniem.
    • Oczywiście.
    • Kiedy jest ja
    • sno, kręcimy bez ognia, wieczorami natomiast, pojkami z ogniem.
    • Więc Wy w tej grupie tylko kręcicie ogniem.
    • Nie. Gramy jeszcze na takich sp
    • ecjalnych bębnach o nazwie jembe.. Ta gra to jakby “akompaniament”, ścieżka muzyczna do występów innych ludzi z grupy, np. tych tańczących capoeire
    • No proszę! Rzeczywiście macie niecodzienne zajęcie. Takie nietypowe, rzec by się chciało.
    • Ja
    • (Dominika) prócz tego w wolnym czasie zajmuję się ćwiczeniem diabolo.
    • Acha. O diabolo opowiadał w moich wywiadach Tomek. Zainteresowanych czytelników odsyłamy do tegoż wywiadu, gdzie wyjaśnione jest co to jest diabolo.
    • Właśnie.
    • Wygląda na to, że raczej się nie nudzicie w wolnym czasie.
    • Wcale nie mamy czasu na nudę!
    • Co powiedziałybyście kolegom i koleżankom, którzy twierdzą,
    • że “ nie ma co robić
    • Powie
    • my, że muszą o­ni znaleźć w sobie żywioł J . Trzeba nie tylko wiedzieć co się lubi, ale też zacząć to robić i się rozwijać.
    • Żywioł,
    • mówicie...
    • Oczywiście!
    • Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!
    • D
    • ziękujemy.
    • I nie poparzcie
    • sięJ
    • Na pewno nie J



    Autor:
    ewa
    29-11-2007 - 14:14
    Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



    <   123456   >

    Technikum hodowli koni   
    This web site was made with PostNuke, a web portal system written in PHP.
    PostNuke jest Darmowym Oprogramowaniem na licencji GNU/GPL.
    Copyright (C) 2006 - 2010 PZnr7SAiZ. Wszystkie prawa zasrzeżone