07-09-2010 - 15:00 
Główne menu

KIERUNKI KSZTAłCENIA

Zobacz nasze pracownie
pracownie
Wizualizacja nowej sali gimnastycznej

Wizualizacja nowej sali gimnastycznej

Szkoła

1% podatku


http://www.spsm.edu.pl/1-proc-dla-szkoly.html

Pajacyk
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl



Egzaminy zawodowe

Szukaj


Zaloguj się







Uczniowie siódemki w Berlinie

Szkoła

339 raz(y) oglądano.
Końcem lutego spędziliśmy pięć niezapomnianych dni w Berlinie.
Naszą podróż do „wielkiego świata” rozpoczęliśmy wraz z opiekunami – p. Piotrem Kolarczykiem i p. Januszem Włosiakiem, na małej stacyjce Brzeszcze-Jawiszowice. Po przyjeździe do Krakowa i zjedzeniu kolacji, wraz z zaprzyjaźnioną młodzieżą z Niemiec wsiedliśmy wspólnie do autokaru i wyruszyliśmy na zachód.
Kierowcą autobusu okazała się kobieta, p. Ewa, co nas lekko zaniepokoiło, jednak wspaniale, bezpiecznie prowadziła i specjalnie dla nas przejechała przez cały Berlin, pokazując nam jego wspaniałe zabytki nocą. Były o­ne przepięknie oświetlone. Pani Ewa zawiozła nas na miejsce zakwaterowania do dzielnicy Dahlem, najbogatszej dzielnicy tego miasta. Cztery dni spędziliśmy w zabytkowym domu FRIEDENSZENTRUM MARTIN NIEMöLLER HAUS. W tym domu mieszkał i tam został aresztowany bardzo znany w Niemczech pastor i teolog Martin NIEMöLLER, który za swoją działalność antyhitlerowską był osadzony w obozach koncentracyjnych Sachsenhausen i Dachau. Napisał znany każdemu Niemcowi wiersz o czasach nazistowskich:

,”Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.”

     W miejscu zakwaterowania mieliśmy do dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię, w której przyrządzaliśmy sobie śniadania i kolacje. Sam pobyt w Berlinie to przede wszystkim zwiedzanie: Starego Muzeum, Nowego Muzeum i Pergamon Muzeum, które znajdują się na tzw. Wyspie Muzeów. Najważniejszym eksponatem była słynna głowa Nefretete „ Piękna, która nadchodzi”. Jako jedyna królowa Egiptu jest przedstawiona na płaskorzeźbach. Rzeźba głowy Nefretete stała się jednym z synonimów starożytnego kanonu piękna. Ogromne wrażenie wywarła na nas wizyta w Muzeum Techniki, gdzie zgromadzono eksponaty obrazujące rozwój naszej cywilizacji (od najstarszych telewizorów, aparatów fotograficznych zaczynając, na najnowszych lokomotywach, samolotach i samochodach kończąc).

Nie mogliśmy nie sfotografować się w historycznych miejscach Berlina: przed Bramą Brandenburską czy przed resztkami muru berlińskiego. Jedno popołudnie poświęciliśmy na obejrzenie Stadionu Olimpijskiego, gdzie w 1936 roku Hitler zorganizował Igrzyska Olimpijskie. W 2006 roku rozegrano na nim mecze Mistrzostw Świata, w tym finał.
Chyba najwięcej zdjęć zrobiliśmy w Akwarium, przy Tiergarten, gdzie w „szklanych domach” pływają tysiące ryb (w akwarium z rekinami „wystraszony” płetwonurek naprawiał usterkę, a zwiedzający z aparatami czekali, czy aby coś się nie wydarzy) i pełzają olbrzymie węże, krokodyle, skorpiony oraz jaszczurki.

Na długo zapamiętamy zwiedzanie Berlina z Gabrielem Fawcettem, Anglikiem, który mieszka w tym mieście i oprowadza po nim bogatych Amerykanów. Tym razem to my wystąpiliśmy w ich roli. Pokazał nam Aleksander Platz i jego okolice, z najdroższymi sklepami na świecie. Niesamowite graffiti, jakie ma na podwórku własnego domu, wywołało nasz szczery podziw.

Pan Gabriel w bardzo niekonwencjonalny i humorystyczny sposób opowiadał o murze berlińskim, o problemach mieszkańców przed i po zjednoczeniu. Ukoronowaniem naszych wypraw było wyjście na kopułę Reichstagu, skąd można było zobaczyć cały Berlin.
      Spotkaliśmy wielu ciekawych ludzi, prowadziliśmy wnikliwe obserwacje w metrze, rozmawialiśmy także z uczniami z niemieckiego liceum, którzy zwrócili szczególną uwagę na niezwykły dla nich język polski, jego wymowę i pisownię.

Na pewno było bardzo wesoło, przeżyliśmy niezwykłe sytuacje, a „tajemnicą Poliszynela” pozostanie, o kogo z nas chodzi w poniższej charakterystyce:

-     Kto ubrał czapkę Ady i w jakim celu?
-     Kto wszystkich zmusił pewnego ranka wcześnie do pobudki i jeszcze mu za to grzecznie podziękowaliśmy?
-     Kto chciał kupić coś w Berlinie, czego nie było nawet w największym domu towarowym w Europie... ?
-     Kto miał torbę cięższą niż sam waży?
-     Kto namiętnie kupował i fotografował coś szklanego i małego?
-     Kto pierwszy wchodził do kuchni, a ostatni wychodził (i to wcale nie po to, by dużo zjeść)?
-     Kto jednak uwierzył w duchy?
-     Dlaczego dowiedzą się wszyscy turyści w Berlinie, że grupa z Jawiszowic też tam była?
- Kto w cudowny sposób odzyskiwał siły ,gdy już można było „ruszyć na sklepy”

Jeszcze nie dojechaliśmy do domu, a już zastanawialiśmy się, gdzie znowu się wybrać…

Ada, Angelika, Daria, Kasia, Magda, Sylwia, Krzysiek i Sławek




Autor:
Aaleksiss
02-03-2010 - 13:34
Strona gotowa do druku | Wyślij artykuł do znajomych



Technikum hodowli koni   
This web site was made with PostNuke, a web portal system written in PHP.
PostNuke jest Darmowym Oprogramowaniem na licencji GNU/GPL.
Copyright (C) 2006 - 2010 PZnr7SAiZ. Wszystkie prawa zasrzeżone